Kim jestem

Jaką drogę przeszedłem

Czym mogę się podzielić

Poznajmy się bliżej, ok?

To może zacznę…

Nazywam się Kuba Bania Izbicki.

Z wykształcenia jestem psychologiem a z pasji nałogowym warsztatoholikiem,
ponieważ ostatnie 20+ lat życia spędziłem – jako uczestnik lub osoba prowadząca – na wszelkiego typu  warsztatach dotyczących rozwoju ciała, umysłu i ducha.

Przez lata zajmowałem się biznesem, szkoleniami i psychoterapią,
jednak moim podstawowym zajęciem było…

 

 

…intensywne poszukiwanie i testowanie,

na sobie i moich odważnych klientach 🙂
wszelkich technik, nurtów, filozofii i terapii

obiecujących szczęście i życiowe spełnienie.

W tym celu:

  • weryfikowałem najnowsze osiągnięcia nauk społecznych zachodu i starożytne nurty dalekiego wschodu,
  • słuchałem profesorów i szamanów, teoretyków i praktyków, profesjonalistów i amatorów, samozwańczych guru i zwykłych, prostych ludzi z życiowym doświadczeniem,
  • uczyłem się od tych co się przebudzili i od tych co tkwili głęboko zaśnięci w iluzji swego ego-umysłu oraz głębokim wyparciu własnych demonów i ograniczeń,
  • testowałem solidnie udokumentowane nurty terapeutyczno-rozwojowe i błyskotliwe wynalazki jednego sezonu rodem zza oceanu,
  • prałem umysł, rozbrajałem ciało, rozpływałem się w duchu,
  • wypełniałem umysł kolejnymi procedurami i prawdami objawionymi a później czyściłem go do pełnej 😉 pustki,
  • wyrażałem i wyrzucałem z siebie emocje a także przyjmowałem je i transformowałem,
  • testowałem największe intensywności udostępniania się życiu i totalną pustkę długotrwałego odosobnienia i wycofania życia,
  • testowałem zachodnią arogancję sięgania i zdobywania sukcesu, oraz wschodnią pokorę proszenia i poddawania się temu co jest,
  • testowałem podejścia poznawcze, behawioralne, transpersonalne, systemowe, procesowe, prowokatywne, farmakologiczne, fizjologiczne, seksuologiczne, energetyczne, duchowe, świadome, podświadome, nadświadome, … i oszołomiczne też,
  • ostatecznie kierowany determinacją wchodziłem również w obszary, w które racjonalny umysł nie ma odwagi się zapuścić, a nauka – z braku odpowiedniego oprzyrządowania pomiarowego – jeszcze długo będzie z nich kpić i omijać szerokim łukiem – zanim uzna je za prawdę oczywistą.

Ważniejsze jest jednak to, że równolegle do ścieżki zawodowej przeszedłem…

 

… długą drogę transformacji osobistej

 

Byłem w miejscu gdzie ludzie na ulicy, ze łzami wzruszenia w oczach dziękowali mi za udzieloną pomoc, fryzjerki w swoich salonach opowiadały klientkom legendy miejskie o człowieku, który w ciągu jednej sesji leczy np.: z lęku przed lataniem samolotami a jednocześnie sam nie potrafiłem odnaleźć trwałego, głębokiego spokoju wewnętrznego i satysfakcji życiowej.

Pamiętam dokładnie tę listopadową noc i parking przy A2

Siedząc w swoim samochodzie przebudziłem się z gorzkim stwierdzeniem, że zdobyłem absolutnie wszystko, co znajdowało się w przepisie na szczęście, powszechnie promowanym przez naszą, zachodnią kulturę i społeczeństwo.

Na  zrealizowanej liście były:

  • kochająca rodzina,
  • zdrowie,
  • dom z ogrodem,
  • hobby,
  • podróże,
  • wykształcenie i sukcesy,
  • własne firmy i pieniądze,
  • mercedes w najbardziej „wypasionej” wersji,
  • i wiele, wiele innych…
  • …i posadzone drzewo też!!!
    A nawet wiele posadzonych drzew – tak dla pewności, gdyby któreś nie było mi policzone.

 

Brakowało tylko jednego – obiecanego poczucia szczęścia.
Nadal towarzyszyło mi głębokie poczucie wewnętrznej pustki,
wypalenia, tłumionego gniewu i niespełnienia.

 

Na przestrzeni lat przeżyłem 3 bliskie spotkania ze śmiercią, które całkowicie odmieniły moją perspektywę pojmowania kim/czym w Istocie jesteśmy i podejście do pracy z człowiekiem.

Osobiście byłem nad przepaścią, w miejscach gdzie pustka i ból istnienia są tak wielkie, że całkowicie odechciewa się żyć. Byłem też w miejscach gdzie każdy, najprostszy oddech jest (nie)skończenie doskonałym i ekstatycznym doświadczeniem pełni Życia.

Byłem w totalnej frustracji długotrwałego bezskutecznego poszukiwania.
Byłem też w euforii znajdowania odpowiedzi, które uwalniają od systemowej traumy do życia w pełni.

Byłem w ciszy i pustce odosobnienia i poszukiwania, oraz w wirze radości dzielenia się z innymi  doświadczeniami i efektami tych poszukiwań.

Byłem też w więzieniu swojego ciał skutego zbroją kumulowanego napięcia, które wywołuje chorobę i powoli zabija, całkowicie blokując przepływ energii życia. Byłem też w odprężeniu i powrocie do ciała, do ruchu, do oddechu, do przepływu energii, która sięga każdej komórki ciała i sięga też znacznie, znacznie dalej. Sprawia, że ciało staje się przyjacielem prowadzącym w percepcję świata, o którym wcześniej nawet nie śniłem.

Tym jestem,

jednym i drugim,
i czymś znacznie więcej także

– podobnie jak Ty również,
nawet jeśli nie zawsze o Tym pamiętamy.

I Tym dzielę się tutaj… wPełni.com
Zapraszam

 


Ps.
Jeśli Twój umysł, dla poczucia bezpieczeństwa, lubi

konkretne nazwy, tytuły i papierki,

to poniżej zamieszczam listę ważniejszych nurtów, które miałem okazję przestudiować i przetestować, a także nauczycieli, których miałem przyjemność spotkać podążając tą drogą.

Pamiętaj jednak proszę, że to wyłącznie skrzynka z narzędziami. Podobnie jak każde inne narzędzia mogą one w równym stopniu służyć pogłębianiu chaosu rozszczepienia w człowieku i świecie (widywałem to nie jeden raz), mogą też posłużyć wnoszeniu harmonii, uzdrowienia i pełni. Istota sprawy leży zupełnie w czymś innym.

Lista ważniejszych nurtów oraz spotkanych nauczycieli:

 

…a także najważniejsza szkoła życia:

  • 22 lata praktyki w niepozbawionej wyzwań relacji małżeńskiej,
  • oraz towarzyszenie w dorastaniu dwójce wspaniałych dzieci.

 

 

Podziel się w pełni :)